Pierwsze kroki

Czołem! Dni mijają, tydzień pracujący się kończy, więc nowy wpis również pojawia się na stronie. Tym razem będzie trochę o początkach projektu w Django i wyborze frameworka. Postaram się przedstawić trochę informacji od strony techicznej, ale tak, żeby nikogo nie zanudzić. Do dzieła!

Każdy początek pracy w Django mija praktycznie w ten sam sposób. To już pewien schemat postępowania. Po kilku razach wchodzi „w krew” i robimy to praktycznie bez zastanowienia. Pierwszy etap to stworzenie projektu. Jest on wieżą, naszym celem do utworzenia, który budujemy za pomocą klocków nazywanych aplikacjami. Takim elementem składowym może być system logowania, czy przeglądania taksonomii. Coś, co może samo funkcjonować i daje nam jakieś sensowne wyniki. Utworzyłem zatem pierwszą appkę o nazwie „organizer”. Teraz czas na konfigurację adresu URL, czyli etap drugi.

Django pozwala na tworzenie bardzo czytelnych adresów internetowych. Sami jesteśmy w stanie zdefiniować każdy fragment. W moim obecnym przypadku będzie to:

app_name = 'organizer'

urlpatterns = [
	url(r'^$', views.index, name='index'),
]

Wygląda skomplikowanie? Nic bardziej mylnego. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak to dokładnie działa, wystarczy jeden klik.

Gdy mamy gotowy adres, do którego możemy próbować dopasować ten wpisany przez użytkownika, to trzeba powiedzieć Django, aby włączył nam odpowiednią stronę. W końcu po coś wpisujemy literki w pasku adresu. Dzieje się to za pomocą widoków, które są ‚łącznikiem’ między adresem, a konkretną stroną. Rzućmy więc okiem na plik views.

def index(request):
	return render(request, 'organizer/index.html')

Widzimy tutaj funkcję index. To ta sama, która miała być odpalona, jeśli adres w przeglądarce będzie poprawny. Jeśli tak się stanie, to widok wyświetli nam na ekranie stronkę ‚index.html’!

Podsumujmy. Django pobiera adres URL i sprawdza, czy znajduje się w stworzonym przez nas zbiorze linków. Jeśli tak, to za pomocą widoku wyświetla na naszym ekranie odpowiednią stronę. Wszystko dzieje się w 3 prostych krokach.

Po tej całej części technicznej przyszedł czas na część bardziej miłą dla oka. Do stworzenia interfejsu zdecydowałem się używać frameworka Materialize, a nie jak początkowo sądziłem Bootstrapa. Dlaczego? Ten pierwszy wygląda trochę nowocześniej. Poza tym swoją pracę licencjacką i ostatnie projekty na studiach robię właśnie w Bootstrapie. Skoro ten blog ma być okazją do nauki nowych rzeczy, to Materialize pasuje jak znalazł. Zachęcam do odwiedzenia witryny o tym frameworku – http://materializecss.com/.

W międzyczasie zrobiłem szybki szablon testowy i dobrałem pierwsze kolory. Istotą działania w filozofii Material Design jest używanie kolorów kontrastowych, aby wprowadzić trochę ożywienia. Oto, co udało mi się wykombinować.

Być może w takiej kolorystyce utrzymam swój projekt, ale zobaczymy. Muszę to jeszcze skonsultować z pewnymi osobami, bo wiadomo – klient nasz pan 🙂

Na dzisiaj to byłoby tyle, jeśli macie jakieś uwagi lub propozycje, to śmiało dawajcie znać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *