„Mistrz czystego kodu” [recenzja]

Cześć! Dzisiejszy wpis będzie również trochę odbiegać od tematu budowania naszej aplikacji. Ważnym elementem w pracy programisty jest nieustanny rozwój. Chociaż myślę, że nie dotyczy to jedynie programistów, ale powinno odnosić się do każdego pracownika. Odpowiednia literatura pomaga w samodoskonaleniu. Ostatnio skończyłem czytać książkę „Mistrz czystego kodu” autorstwa Roberta C. Martina. Oto kilka spostrzeżeń na jej temat.

Robert Martin to ceniona osobistość w gronie programistów. Jest autorem wielu książek, między innymi „Czystego kodu”, który poprzedził omawiany tytuł. Z tego właśnie powodu postanowiłem przeczytać jego książkę. Pomyślałem sobie, że to w końcu osoba z dużym doświadczeniem, która po wielu latach pracy przed komputerem ma już wyuczone pewne nawyki, które pozwalają na efektywniejszą pracę. W dodatku przypasował mi czas, bo trafiłem na promocję w księgarni Helion. Kliknąłem przycisk „kup” i po kilku dniach, szczęśliwy, odebrałem swój egzemplarz z paczkomatu.

Pierwsze wrażanie było bardzo pozytywne. Miła dla oka okładka, zachęcający wstęp zaprosił mnie do dalszego czytania. Nazwy rozdziałów brzmiały bardzo obiecująco: „Kiedy mówić tak?”, „Kiedy mówić nie?”, „Profesjonalizm”. Zagłębiłem się więc w lekturę.

Pierwsze rozdziały – rewelacja! Z zaciekawieniem przerzucałem kolejne kartki. Rozmyślałem nad kolejnymi akapitami, chcąc zostać profesjonalistą, tak jak Robert Martin. Cenne uwagi i wskazówki. Dowiedziałem się wielu nowych rzeczy – jak sprawnie organizować czas, w jaki sposób ćwiczyć swoje umiejętności po kilka minut dziennie. Niestety, po kilku rozdziałach urok prysł.

Książka zaczęła robić się, hmmm jakby to nazwać, bardziej dotycząca rozwoju osobistego. Teksty typu „Możesz tego nie robić, ale pamiętaj, nigdy nie będziesz prawdziwym profesjonalistą” nie są zbyt przekonujące. Wybrane rozdziały, jak te o organizacji czasu, TDD są bardzo przekonujące. Bardzo interesujące są fragmenty, w których Martin przedstawia fragmenty rozmów ludzi w firmach programistycznych. Jego komentarze, co mogło pójść lepiej, co należało odpowiedzieć są pouczające. Natomiast temat o „mistrzostwie” w moim odczuciu jest zupełnie nieprzydatny.

Podsumowując – czy warto przeczytać te książkę? Warto, jeśli traficie na promocję w helionie i zamierzacie skupić się jedynie na wybranych rozdziałach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *